Ujmowanie przedmiotów cz. 9

Przede mną jest co prawda fotografia, a więc papier, posiadający takie a takie barwy, ale plamy barwne na nim się znajdujące leżą obok siebie, nic nie jest bliższe ani dalsze, nic nie jest rzeką, brzegiem lub wiatrakiem. Znajduję się zaiste w trudnej sytuacji, gdyż przecież widzę przed sobą rzekę, brzeg i wiatrak. Z sytuacji tej znajduję jednak wyjście, uświadamiając sobie, że przecież rzeka, domy, brzeg, łodzie, grupują się wprawdzie przed moim ciałem, ale nie przed tym oto siedzącym na krześle przy biurku, lecz jak gdyby rzutowanym w ów świat, który odsłania mi się przy patrzeniu na obraz.

Jestem tam chociaż niewidoczny, mogę nawet określić miejsce, w które siebie rzutuję. „Znajduję się“ w tej części brzegu, której już nie widzę, w tym miejscu, gdzie stałby fotograf lub malarz, chcąc sfotografować lub malować widziane przeze mnie przedmioty. Nie jestem tam tak wielki, jak obecnie swe ciało spostrzegam, lecz prawie tak malutki, jak owe kroczące wzdłuż brzegu wieśniaczki, mniejszy od pióra, którym piszę.

Comments

  1. Reklama:

    To Cię zainteresuje:

    – skup elektronarzędzi warszawa
    – trening osobisty Warszawa
    – wentylacje poznań
    – wyposażenie malarni proszkowej
    – wywóz gruzu Poznań
    – wypożyczalnia mebli